Pamiętam pewien motyw podczas studiów z wykładów filozofii Kanta. Na swój sposób urzekł mnie do tego stopnia, iż odbija się głośnym echem w mojej głowie po dziś dzień.
Immanuel Kant wywodził się ze środowiska pietystycznego, co później miało w pewnym stopniu wpływ na zagadnienie metafizyki, której problematyką zajmował się podczas całej swojej pracy filozoficznej.
Otóż zapytany kiedyś przez kogoś – Co by było jeżeli okazałoby się, że Boga jako siły sprawczej nie ma?
Kant spokojnie odpowiedział – Cóż wobec tego, stoi na przeszkodzie, by żyć tak jakby On istniał?
Prosta odpowiedź i jakże pokrzepiająca, nawet w obliczu postawy sceptycznej, miotanej tak dobrze znanymi nam wątpliwościami…
